Wioseczka

Wioseczka
Wiosna :)

niedziela, 19 czerwca 2011

Placek drożdżowy a sprawa polska ;)

Kiedy mówię wieś... mam przed oczami pszeniczny kłos wyrosły na tej ziemi. Znajome boćki co przycupnęły na przyjaznej, wiejskiej chacie, widzę bursztynowy świerzop, tańczący wśród fal burzanu.. dobra, dosyć pierdół :D Jako że kocham jeść to zwykle konkretne miejsca kojarzą się mnie z dobrym jedzeniem :D i tak też jest z wioseczką. Dziś mam na myśli słodkości. A ze słodkości nic tak mocno nie wiąże się z wsią jak placek drożdżowy. Każda porządna gospodyni umie piec wyśmienity placek drożdżowy, a co ciekawe - choć zawsze składniki te same, to placek ów wszędzie smakuje inaczej :) Zawsze myślałam że upieczenie placka drożdżowego to wyższa szkoła jazdy, coś tylko dla wtajemniczonych. Że trzeba lat praktyk żeby upiec drożdżowca tak "jak matka robiła" (to sformułowanie od lat jest powtarzane przy stole w moim rodzinnym domu - a wzięło się stąd że cokolwiek moja mama postawiła na stole to tata komentował: a matka to robiła tak, a tak. Nie trzeba chyba mieć bogatej wyobraźni żeby widzieć jaką minę mama miała słysząc te słowa. Na szczęście tata raczej już tak nie komentuje, ale powiedzonko zostało. A więc matka robiła tak że najpierw drożdże musiały się ruszyć w ciepłym, słodkim mleku, potem jaja ucierano z reszta cukru, gdzieś tam dochodziła mąka,owe rozpuszczone, wyrośnięte drożdże,rozpuszczone masło roślinne, potem godzinne wyrabianie, potem ciasto stało w ciepłym, miejscu żeby urosło... Jednym słowem magia, o wyrabianiu okruszków nie wspomnę. Aż tu kiedyś wpadł w me dłonie prosty przepis na placek drożdżowy. Myślę sobie - profanacja, bo jak placek drożdżowy może być łatwy... Ale co tam, raz kozie śmierć,spróbuję - w końcu ile można jeździć do mamy po placek... W przepisie było:
Roztrzepać 5 jaj ze szklanką cukru w misce, do tego wlać szklankę zimnego mleka (drożdże chyba zawału dostaną pomyślałam sobie) następnie pokruszyć kostkę drożdzy, w to wlać szklankę oleju, na to wysypać 5 szklanek mąki pszennej, dodać szczyptę soli, i odstawić na 3 godziny. Po upływie tego czasu wymieszać wszystko drewnianą łychą, wyłożyć na blache, na to wciepnąć okruszki i upiec. Tak też zrobiłam i jakież było moje zdziwienie kiedy okazało się że pomimo tego, że matka robiła inaczej mój placek jest dobry i smakuje prawie jak u mamy. Polecam :)

4 komentarze:

  1. oesuu, a jak robić te okruszki, które się potem wciepuje na wierzch?

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepis sie przyda ;) mozenkiedys wyprobuje:D

    OdpowiedzUsuń