Wioseczka

Wioseczka
Wiosna :)

piątek, 10 maja 2013

i znów księżniczka Anna spadła z konia... ;)

Żartuję:D Ale tak sobie myślę, że skoro zostawiam moich drogich czytelników tak długo bez żadnej wieści to Bóg jeden wie, co mogliście sobie pomyśleć. Ogłaszam zatem że wszystko jest w najlepszym porządku, konie są, my są, dzieci są, dziadek jest :) Oprócz tego zasiałam ja troszeńkę warzyw(sałatę, rzodkiewkę, marchewkę, pietruszkę, koperek, buraczki i fasolkę), posadziłam kilka krzaczków porzeczek czarnych, czerwonych i białych, agrestu, malinek oraz truskawek. Oprócz tego też kilka krzewów ozdobnych(3 migdałki,jaśminowiec, 2 tawuły, 2 bzy), które to mają za zadanie stworzyć kwiecisty żywopłot zasłaniający mój dobytek od strony drogi.Tylko trawy jeszcze nie kosiłam, na razie wykorzystuję ją dla króliczków. Jakieś dwa tyg temu Czarnula się okociła, ale tylko 3 królisie przyszły na świat. Tyleż samo dzieci na świat wydała Hera -moja psina, chyba jej jeszcze nie pokazywałam - jakoś tak pod koniec jesieni mój kuzyn znalazł ją błąkającą się po polach i tak trafiła do nas, a na Wiosne odszedł od nas, a właściwie nie odszedł ale zaginął i się nie odnalazł Odi - ten mały kundelek(pewnie jakiś samochód go potrącił, bo on często biegał do sąsiada na świeże mleko,no i kiedyś nie wrócił :(. Na zdjęciu Hera (po lewej)i Odi jeszcze razem wygrzewaja się w jesiennym słonku. Gospodarz również nie próżnował, uprawiał i siał , sadził - i jeszcze nie skończył, ale już nie dużo zostało, jeszcze przy dobrych wiatrach tydzień pracy i powinno być wszystko posadzone. Tzn ziemniaki, bo jesienne kalafiory(jeszcze nie zasiane) wysadzone będą na początku czerwca jak się uda. Na zdjęciach podziwiamy Gospodarza przy pracy z : bronami z włóką, z sadzarką do ziemniaków,oraz siewnikiem do cebuli. W chwilach wolnych nadal staramy się znaleźć chwilę żeby się troszkę poduczyć jazdy konnej, Gospodarzowi chyba nieco lepiej idzie, ja hmm no mam w sobie potencjał;) ale jeszcze w pełni skrzydeł nie rozwinęłam. AAa i jeszcze last but not least :D Ogromnie dziękuję za wyróżnienia które dostałam w międzyczasie od Bodzi z Gałganków z Duszą Nominacja do Liebster jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę" Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował. Pytania Bodzi: Morze czy góry? Kiedyś góry, teraz ze względu na dzieci morze :) Mini czy maxi? Maxi ;) Maliny czy truskawki? hmm chyba truskawki, ale takie objedzone słońcem ;) Rurki czy dzwony? straight leg ;), ale jeśli juz koniecznie to dzwony Kino czy teatr? kino Spódnica czy spodnie? spodnie Lody czy czekolada? pytania są za trudne - czekolada chyba bardziej uniwersalna ;) Wiosna czy jesień? WIOSNA !!! Szpilki czy buty sportowe? absolutnie buty sportowe Ulubiony kwiatek.. róża Największe marzenie...nowy dom(zdrowy i ciepły) Hmmm nominacje - przyznam że nie znam tylu blogów, a te które znam mają już tę nagrodę, albo duuużo obserwatorów. Zrobię tak - bo nie chce na chybiła trafił szukać bele czego - jeśli spotkam na mojej drodze fajniusi blog to go nominuję, ok? :D Jeszcze jedno wyróżnienie od bloga Miły drobiazg zasady przyznawania takie jak w poprzednim , bardzo dziękuję za uznanie :) Pytania : 1. Czym zajmujesz się prywatnie? Życiem na wsi ;) 2.Prysznic czy wanna ? prysznic 3. Spódnica czy spodnie?spodnie 4. Morze czy góry? morze 5. Wymarzone miejsce na ziemi...dom nad urwiskiem, z widokiem na morze 6. Jak spędzasz wolny czas?bloguję ;) 7. Ulubione zwierzę...pies 8. Mój kolor to...ostatnio lawendowy 9. Uwielbiam bukiet z...róż 10.Prowadzę blog, bo...czasami człowiek musi, inaczej się udusi ;) 11. Najdalszy wyjazd Dublin, Ireland ;) Nominacje - tak jak w poprzednim przypadku - przyznam że nie znam tylu blogów, a te które znam mają już tę nagrodę, albo duuużo obserwatorów. Zrobię tak - bo nie chce na chybiła trafił szukać bele czego - jeśli spotkam na mojej drodze fajniusi blog to go nominuję, ok? :D Uff, kończę na dziś, pozdrawiam JA.

8 komentarzy:

  1. no a już myślałam,że spadłaś z konia!
    zazdroszczę tych wszystkich porzeczek...mniam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Obym nie wykrakała ;) (puk, puk odpukuję w niemalowane ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. O krzewie jaśminowym będę musiała pomyśleć:) Fajnie u Was:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Prawdziwa, wiejska dziewucha- zawsze pełne ręce roboty :D Oj znam to i doskonale rozumiem dlaczego mniej wpisów, pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojaaaaa.... przeoczyłam posta!
    Jak piknie Ci na koniu...w prawdziwej jeździeckiej czapie! :)Masz tych fot więcej! Mam niedosyt!

    Podziwiam ilość wsadzonych roślinek! :) :*

    OdpowiedzUsuń
  6. no dobra , okazuje się że posty choć rzadko to były... to mnie nie było tutaj długo, bardzo długo, ale to dlatego że i u mnie się działo.

    OdpowiedzUsuń