Bezglutenowa Wioseczka

Bezglutenowa Wioseczka
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosna. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 marca 2017

Inauguracja sezonu

Idzie Wiosna :D wielkimi krokami biegnie do nas, wyprzedzają ją sznury dzikich gęsi i kaczek (mam nadzieje że szczepionych pw grypie), kwitnąca leszczyna i całkiem już spore tulipany i inne cebulkowe.
Świat pięknieje, by powitać tą, na którą czekamy od końca Babiego Lata , ewentualnie Złotej Polskiej (w zeszłym roku nieco słotnej i błotnej) Jesieni. A my z ochotą wystawiamy na słońce swoje blade (ale pokryte kremem z filtrem ) lica,łapiemy słoneczne witaminy, licząc na wzmożoną produkcję endorfin. Panie Gospodynie nieśpiesznie, przypominaja sobie gdzież to schowały w zeszłym roku grabki i inne łopatki by już lada chwila z zapałem zabierać się do wiosennego porządkowania ogródków i obejść. Na polach zaś jeszcze pozorny spokój. Gdzieniegdzie widać wyrywnych rolników, którzy nie mogą usiedzieć w domu, i jeśli tylko aura pozwala, a w pole można wjechac, rozpoczynają pracę, której aż do listopada - końca nie widać. Jednym z nich, albo właściwie rozglądając się po bokach - a z okien widzę daleko - jedynym- jest mój mąż :D Zatem oficjalnie można ogłoscić że na Wioseczce już wiosna :D Od 3 dni sadzimy wczesne ziemniaki :D Żartujemy przy tym, że w tym roku chcemy mieć swoje ziemniaki wcześniej niż Egipt i Izrael razem wzięte :D
Patrze sobie na ludowe przysłowia i widzę że dziś czyli "10 marca-
Czterdziestu Męczenników jakich, czterdzieści dni po nich takich.
"czyli nie tak źle, no i oczywiście - 12 Marca - Grzegorza
Na świętego Grzegorza idzie zima do morza.czyli wszystko idzie w dobrym kierunku, niepokoi mnie tylko jeden fakt , mianowicie że "W marcu jak w garncu " ;) Czyli że jeszcze wszystko może się zdarzyć :D , ale jesteśmy dobrej myśli :D
I najważniejsze wydarzenie z początku sezonu, można nawet napisać - BREAKING NEWS :) Gospodarz sprawił sobie nowy , właściwie - NOWY piękny czerwony traktor :D Chyba lubi ten kolor bo pozostałe też są czerwone :D Tym razem do naszego parku maszynowego dołączył URSUS C 380 :D Dobry bo POLSKI :D, przy miłej współpracy z polskim Bankiem Spółdzielczym wszelkie formalności trwały krócej niżby mogło się wydawać i tak oto w nowym sezonie pracować będziemy w luksusowych warunkach :D Potem do Ursusa dołączył jeszcze agregat - ale to już nie nowy - bo by Gospodarz oszalał ze szczęścia - a to by było raczej nie wskazane zważywszy na ilość prac jaka czeka nas w tym roku.
Z ciekawszych wydarzeń, to w zeszłym tygodniu udaliśmy się do Poznania na targi ogrodnicze - GARDENIA. Nie spotkałam niestety "Mai w ogrodzie", ale za to milion pińcet innych ludzi. Nie spodziewałam się tam tylu odwiedzających. W rezultacie nie wiem czy obejrzałam wszystko co chciałam bo tłumy mnie męczą. Ćzłowiek na wsi to jednak przyzwyczajony do przestrzeni i nieograniczonej ilośći tlenu, a tam nie było to już takie oczywiste.
To na dziś tyle. Ale trzymam ręke na pulsie :D i jak tylko coś się nowego wydarzy to niezwłocznie będę informować :D

poniedziałek, 19 października 2015

W związku z tym że nastała jesień - wspomnień nadszedł czas.

Ale wstyd, przecie pół roku minęło. A ja... napewno mam coś na swoją obronę, tylko co... Pomyślę. Ostatni post był w marcu. Za nami wiosna i lato. Lato gorące, upalne, suche wręcz nieznośne. Codzienne wypatrywanie choć jednej ciemnej chmurki na horyzoncie.Na palcach jednej ręki można policzyć deszczowe dni, chociaż dni to za dużo powiedziane - chwile to jest to co oddawałoby realny obraz sytuacji. I tu już łatwo sobie wyobrazić czym mogłam się zajmować przez letnie wieczory miast pisać piękne posty. Niemal każdy z nich poświęcony na "spacery" z konewką. Desperackie próby przeciwstawieniu się suszy nierzadko kończyły się niepowodzeniem, ale chociaż w doniczkach kwiaty prezentowały się jako tako. Postaram się teraz za pomocą kilku foteczek pokazać co też się na Wioseczce naszej działo. Na pierwszy ogień idzie Wiosna.
1. Ta oto taczka to mój prezent od męża z okazji połączonych Walentynek i Dnia Kobiet. I od razu zaznaczam że to mój pomysł :D Dawno już nie byłam tak zadowolona z prezentu :)Bardzo użyteczna rzecz :) .
2. Suszarnia Jaworskich - wyprawa do Dobrego Miasta celem podpisania umowy kontraktacyjnej na marchew na susz.Susz ten wykorzystywany w przyprawach np w Kucharku
d

3. W powrotnej drodze odwiedziliśmy Sanktuarium Maryjne w Gietrzwałdzie żeby umocnić się duchowo przed nadchodzącym sezonem
źródło -

Nie odmówiliśmy sobie też strawy dla ciała w fenomenalnej Karczmie Warmińskiej
Ostatnia fotka to moje pelasie które budzą się do życia po śnie zimowym. Dużo czasu zabrało im bujnięcie się ;) ale jak już się bujnęły to do tej pory kwitną - co pokażę w następnych postach. Na dziś koniec. Jak zawsze obiecam że postaram się częściej :)

piątek, 10 maja 2013

i znów księżniczka Anna spadła z konia... ;)

Żartuję:D Ale tak sobie myślę, że skoro zostawiam moich drogich czytelników tak długo bez żadnej wieści to Bóg jeden wie, co mogliście sobie pomyśleć. Ogłaszam zatem że wszystko jest w najlepszym porządku, konie są, my są, dzieci są, dziadek jest :) Oprócz tego zasiałam ja troszeńkę warzyw(sałatę, rzodkiewkę, marchewkę, pietruszkę, koperek, buraczki i fasolkę), posadziłam kilka krzaczków porzeczek czarnych, czerwonych i białych, agrestu, malinek oraz truskawek. Oprócz tego też kilka krzewów ozdobnych(3 migdałki,jaśminowiec, 2 tawuły, 2 bzy), które to mają za zadanie stworzyć kwiecisty żywopłot zasłaniający mój dobytek od strony drogi.Tylko trawy jeszcze nie kosiłam, na razie wykorzystuję ją dla króliczków. Jakieś dwa tyg temu Czarnula się okociła, ale tylko 3 królisie przyszły na świat. Tyleż samo dzieci na świat wydała Hera -moja psina, chyba jej jeszcze nie pokazywałam - jakoś tak pod koniec jesieni mój kuzyn znalazł ją błąkającą się po polach i tak trafiła do nas, a na Wiosne odszedł od nas, a właściwie nie odszedł ale zaginął i się nie odnalazł Odi - ten mały kundelek(pewnie jakiś samochód go potrącił, bo on często biegał do sąsiada na świeże mleko,no i kiedyś nie wrócił :(. Na zdjęciu Hera (po lewej)i Odi jeszcze razem wygrzewaja się w jesiennym słonku. Gospodarz również nie próżnował, uprawiał i siał , sadził - i jeszcze nie skończył, ale już nie dużo zostało, jeszcze przy dobrych wiatrach tydzień pracy i powinno być wszystko posadzone. Tzn ziemniaki, bo jesienne kalafiory(jeszcze nie zasiane) wysadzone będą na początku czerwca jak się uda. Na zdjęciach podziwiamy Gospodarza przy pracy z : bronami z włóką, z sadzarką do ziemniaków,oraz siewnikiem do cebuli. W chwilach wolnych nadal staramy się znaleźć chwilę żeby się troszkę poduczyć jazdy konnej, Gospodarzowi chyba nieco lepiej idzie, ja hmm no mam w sobie potencjał;) ale jeszcze w pełni skrzydeł nie rozwinęłam. AAa i jeszcze last but not least :D Ogromnie dziękuję za wyróżnienia które dostałam w międzyczasie od Bodzi z Gałganków z Duszą Nominacja do Liebster jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę" Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował. Pytania Bodzi: Morze czy góry? Kiedyś góry, teraz ze względu na dzieci morze :) Mini czy maxi? Maxi ;) Maliny czy truskawki? hmm chyba truskawki, ale takie objedzone słońcem ;) Rurki czy dzwony? straight leg ;), ale jeśli juz koniecznie to dzwony Kino czy teatr? kino Spódnica czy spodnie? spodnie Lody czy czekolada? pytania są za trudne - czekolada chyba bardziej uniwersalna ;) Wiosna czy jesień? WIOSNA !!! Szpilki czy buty sportowe? absolutnie buty sportowe Ulubiony kwiatek.. róża Największe marzenie...nowy dom(zdrowy i ciepły) Hmmm nominacje - przyznam że nie znam tylu blogów, a te które znam mają już tę nagrodę, albo duuużo obserwatorów. Zrobię tak - bo nie chce na chybiła trafił szukać bele czego - jeśli spotkam na mojej drodze fajniusi blog to go nominuję, ok? :D Jeszcze jedno wyróżnienie od bloga Miły drobiazg zasady przyznawania takie jak w poprzednim , bardzo dziękuję za uznanie :) Pytania : 1. Czym zajmujesz się prywatnie? Życiem na wsi ;) 2.Prysznic czy wanna ? prysznic 3. Spódnica czy spodnie?spodnie 4. Morze czy góry? morze 5. Wymarzone miejsce na ziemi...dom nad urwiskiem, z widokiem na morze 6. Jak spędzasz wolny czas?bloguję ;) 7. Ulubione zwierzę...pies 8. Mój kolor to...ostatnio lawendowy 9. Uwielbiam bukiet z...róż 10.Prowadzę blog, bo...czasami człowiek musi, inaczej się udusi ;) 11. Najdalszy wyjazd Dublin, Ireland ;) Nominacje - tak jak w poprzednim przypadku - przyznam że nie znam tylu blogów, a te które znam mają już tę nagrodę, albo duuużo obserwatorów. Zrobię tak - bo nie chce na chybiła trafił szukać bele czego - jeśli spotkam na mojej drodze fajniusi blog to go nominuję, ok? :D Uff, kończę na dziś, pozdrawiam JA.

czwartek, 21 marca 2013

WIOSNA !!!!!

gdzie? - spytacie rozglądając się dookoła (czytelnicy z Irlandii nie rozglądają się ;). Ano w kalendarzu, przynajmniej na razie. Ja wierzę mocno że Wiosna nasza jest tuż za rogiem, że już za chwileczkę, już za momencik zawita do nas w pełnym rozkwicie. Bo tak właściwie ten atak zimy to trochę moja wina. Tak, naprawdę. Już tłumaczę dlaczego. Musicie wiedzieć, że jestem trochę pechowa i jak np kibicuję polskiej reprezentacji to... (przepraszam za Euro 2012;) no i teraz znaczy ostatnio wyrwałam się z tym pożegnaniem zimy jak Filip z konopii i wszyscy widzą jak to się skończyło. A przecież mogłam wówczas wrzucić fotki wiosenne to może wszystko było by inaczej. Bo u mnie w ogrodzie można było(tuż przed atakiem zimy) zaobserwować co następuje: Prawda, że piękne ? I to wszystko było u nas zanim ogłosiłam koniec zimy ;) Jeszcze jedna sprawa chodzi mnie po głowie... Mianowicie my (znaczy ślubny i ja) produkujemy przede wszystkim warzywa - co się zresztą powoli zaczyna zmieniać bo to ciężki kawałek chleba, i te nasze warzywa sprzedawane są głównie na giełdzie towarowej w Szczecinie. No i tam brał od nas często towar drugiej klasy jakiś facet, mówił że do zwierzaków. Kiejś nawet Teść był tam u Niego zobaczyć, Duży teren zwierzaków mnóstwo.. ale ja nie o tym. Niedawno okazało się że właściciel tegoż terenu wypowiada facetowi umowę, bo teren zostanie sprzedany (pewnie pod budowę supermarketu bo jakże by inaczej) a facet musi się powoli wyzbywać zwierząt. Między innymi ma konie, jednego gdzieś upchnął zostały mu dwa. I powiedział teściowi że jak nie znajdzie do nich nowego właściciela to pójdą na klopsy... No tego to już nie zniesę... W związku z tym postanowiliśmy jakoś temu zaradzić, bo w końcu wiocha, jedzenie się znajdzie, miejsce też ino jak zawsze.. kasa... Za dwa konie gość chce 4 tys. I tak sobie pomyślałam że jakby moi czytelnicy kochani poświęcili się i klikali w reklamy to może coś by się udało uzbierać i konia od sklopsowania uratować. TO nic nie kosztuje ino klik na reklamę...i dobry uczynek na dziś zaliczony :D to jak towarzysze... Pomożecie???? Nie godzi się przecie aby tak piękne zwierzę zjadać, oj nie. Zapodam jedyne zdjęcia koni jakie mam - konie irlandzkiej Gardy :) (zdjęcia wykonane w Dublinie 14.02.2009r.)