Postanowiłam pisać - jak w tytule - o urokach życia na wsi. Tak było... a jak będzie? Ponad rok temu musiałam z normalnego człowieka przeobrazić się w bezglutenowca. i teraz będzie o tym jak sobie radzę.
Bezglutenowa Wioseczka
poniedziałek, 25 czerwca 2012
Czas nie ubłaganie leci, ale czy będą z tego dzieci? :P Niee :D co najwyżej mogę stworzyć kolejnego posta.
Upsss
Przepraszam że tak krótko, ale to mój syn Piterek dorwał się do laptopa podczas mojej nieobecności i wysłał posta zanim skończyłam. Postaram się jak najprędzej go dopracować. Posta oczywiście, bo Piotruś Pan dopracowany pod każdym szczegółem :)
niedziela, 3 czerwca 2012
Kolejny odcinek bloga dla wytrwałych i cierpliwych czytelników :)
Nu wczoraj to taki trochę falstart wyszedł, ale dziś się poprawię. Bo ja nie mogę sobie codziennie tak siąść i pisać - co chwila słyszę - mamo pić; mamo jeść,mama siku, mama - a on/ona mi zabiera... mama a Piter ma coś w buzi itp itd i w między czasie jeszcze Małżonek mój osobisty jakąś roszczeniową postawę przyjmuje i wciąż coś chce.I tak czas leci. Do tego dochodzą jeszcze choroby dzieciaków ( w tym roku sezon na kaszle i katary jeszcze nie minął)wizyty i wizytacje (różnica oczywista - wizyty składają nam rodzina i przyjaciele, z wizytacją przychodzi teściowa ;)i nawet nie wiem kiedy miesiąc zleciał.itp itd :)
Na początek w ramach dokumentacji foto przedstawię fotografię Gospodyni i Gospodarza :D bardzo aktualna bo dzisiejsza zrobiona przez Pierworodnego syna na wiejskim placu zabaw. nio.. to już się znamy :D
poprzednią opowieść zakończyłam na wiciu gniazda przez Królisię Czarnulkę moją. Jak się na następny dzień okazało Gospodarz wyleczył ją z niepłodności(podobno szepnął jej w długie ucho że jak tym razem nie będzie małych to skończy jako pasztet) no i ona się zebrała w sobie i oto mamy piękne 2 królisie. Było więcej, ale odrzuciła. Zwierzaki niestety tak mają. No ale ważne że chociaż dwa są.
Jeden czarny jak mama, drugi brązowawy jak tato. PRześliczne i rosną jak na drożdzach, w tej chwili mają skończone 5 tygodniu i już same ładnie jedzą.
To na tyle o królisiach. Nie będę już zanudzać.
Reszta będzie później :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)