Bezglutenowa Wioseczka

Bezglutenowa Wioseczka

sobota, 24 lipca 2010

deszcz deszcz deszcz

Ja nie wiem co sie dzieje z ta aurą... nie chciałam się włączać w to typowo polskie narzekanie na wszystko ale inaczej chyba nie można. Jak było sucho to jak na Saharze... a teraz .. masakra.. Dziś o świcie jako że nasi pracownicy sezonowi znów zawiedli musiałam przyodziac sie w moje panterkowe kaloszki i osobiście zrywać ogórki przekonałam się ileż to napadało. I tak do wczoraj na polu zamiast pulchnej ziemi była prawie jednolita skała, a dziś rano błoto.. i to takie że moje panterki to do polowy łydki prawie lgnęły. I jak tu można pracować...I do tego cena... za kilogram ogórka w pierwszej klasie (do 9 cm) dostajemy 1,20 zł za grubsze (9-12) 0,50 zł, a sałatkowe to wogóle sie nie liczą. Dochodzi do paradoksalnych sytuacji.. w Srodę wiecej zapłaciłam ludziom za rwanie ogórków niż wypłacono nam za nie w skupie... To są właśnie uroki życia i pracy na wsi. I jak jeszcze raz usłyszę że rolnik to ma dobrze bo se wiosna zasieje a potem to tylko czeka az wszystko urośnie żeby kasiorę zgarnąć , to spuszczę łomot. PROMISE. Ide. Bo nie lubię narzekać.

piątek, 23 lipca 2010

dyszcz

Właśnie zaczęło padać, lać jak kto woli. Niby dobrze, ale... mogło się z godzinke wstrzymać bo mój ślubny pojechał właśnie kombajnem na pole wymłócic resztę rzepaku...wczoraj nie dał rady bo awaria w nocy jakaś była (pompa wodna czy cus) , dziś pół dnia walczyli z tym... no i klops... Ale z drugiej strony deszcz strasznie mocno potrzebny bo dzis kapusta pekińska wysadzona i jakby nie padało to by znów musiał całą noc na polu z deszczownią siedzieć, a tak to jak człowiek się wyśpi i żonka odłogiem leżec nie będzie... same plusy :) aaa i moje cukinie wreszcie posadziłam.. uff zdążyłam przed deszczem :) już prawie kwitną także niedługu będziemy mieli ekologiczne cukunki na leczo, bigos jak tam kto chce :)
Ooo właśnie wraca mój zmokły kogucik.. zmykam symulować jaką kolacyje...